GŁOS MŁODYCH – TRÓJMIEJSKIE POEZJOWANIE

MARCIN KRASKA
„Poetycki przewodnik po Gdyni”

 

MEWA MORSKA Z GDYNI
Skrzydła szeroko na wietrze
rozpościera.
I lecąc, na gdyńskie ulice
spoziera.
Codziennie szybując, zachwyca się
ich pięknem.
Dumna, że dom kojarzy się jej właśnie
z tym miejscem.
Przelatuje nad plażą, lądem
i morzem.
A co widzą jej oczy – dzisiaj
wam opowiem…

ŚWIĘTOJAŃSKA
Jest w Centrum Gdyni
jedna ulica,
co pięknem swoim
i długością zachwyca.
Łączy ze sobą
Centrum i Wzgórze,
dlatego znaczenie dla miasta
ma bardzo duże.
Codziennie odwiedzą ją
tłum spacerowiczów,
niczym gromada
rozbieganych świetlików.
A dnia jednego w roku,
kiedy lato trzyma w mocy,
może odnajdziesz tu nawet,
magiczny kwiat paproci.

ANTONI ABRAHAM
Na cokole kamiennym,
od lat kilku króluje
i bacznym wzrokiem,
swoje miasto obserwuje.
„Syn Ziemi Kaszubskiej
– Bojownik o jej polskość”
Niczym strażnik strzegący
w Gdyni słowa WOLNOŚĆ.
„Elementarz, książka i gazeta
– to polskiego domu zaleta”
Z tych słów pamiętamy właśnie,
tego wielkiego człowieka.
A jak legenda głosi,
gdy Polska z morzem ślub brała,
w jego rękach tabaka,
w Pucku na Hallera czekała.
Za liczne zasługi,
dla rejonu i kultury,
odkryjmy dzisiaj tą historię,
którą kryją Domku Abrahama mury.

NA ŁAWECZCE
On płynął w morze,
Ona czekała.
Raz dłużej, raz krócej,
nie narzekała.
On walczył z falą,
Ona się bała.
Przez okno wysokie,
jego powrotu wyczekiwała.
On wracał z połowu,
Ona wiedziała.
Ukochanego przy sobie,
blisko znów miała.
On znowu daleko,
Ona cierpiała.
By wrócił bezpiecznie,
w modlitwie trwała.
On siedzi dziś przy niej,
Ona dłoń mu podała.
A cała Gdynia,
ich historię poznała.
Mimo lat wielu,
miłość ta przetrwała.
A jej symbolem,
ławeczka się stała.

BŁYSKAWICA
Przy skwerze gdyńskim,
wojenny bohater zachwyca.
Sylwetka jego długa,
niczym błyskawica.
W czasie służby okazywał,
bohaterstwo duże.
Teraz odpoczywa zasłużenie,
na emeryturze.
Jednak gdyby dzisiaj znowu,
wróg na morzu się pojawił.
Do obrony naszych granic,
on na rozkaz by się stawił.
I raz jeszcze pokładowe,
zabrzmiały by działa.
By pokazać jak o wolność,
walczy Polska cała.

BIAŁY ŻAGIEL
(Dar Pomorza)
Pyta się żagla dużego,
młody żagiel mały:
– Dlaczego wiatr w swe płótna
ciągle łapać mamy?
– Dlaczego przy tym nabrzeżu
musimy stać dzień cały?
– I dlaczego ciągle
muszę być tak biały?
Na to żagiel duży,
odpowiada mu poważnie,
że to co tutaj robią,
jest naprawdę ważne.
A wszystko to dlatego,
by godnie i z honorem,
być symbolem Gdyni
i jej ambasadorem.

KONCERT MORSKIEGO WIATRU
Pamiętam jak raz późną jesienią
z dziadkiem do Gdyni się wybrałem
i z nim dnia tego po Skwerze spacerowałem.
W pewnym momencie dziwną muzykę usłyszałem.
Skąd dochodził ten dźwięk – nie wiedziałem,
lecz miał on w sobie coś pięknego – od razu pomyślałem.
Dopiero po dłuższej chwili od dziadka się dowiedziałem,
że to wiatr morski gra na masztach – wtedy zrozumiałem
i od tamtej chwili zawsze będąc w Gdyni,
muzyki tej magicznej jak zaczarowany słuchałem…

MAŁY DYRYGENT
Nieważne czy słońce,
wichura czy mgła.
On w pełnym skupieniu
na falach wciąż gra.
Nieważne czy deszcz,
śnieg albo grad.
On na swoim miejscu
nieugięcie trwa.
Nieważne jaka jest
pora nocy lub dnia.
W jego dłoni zaklęta
kamienna batuta.
Siedzi tak samotny,
mimo upływu lat.
Czasami usiądzie przy nim,
ciekawski morski ptak.
I z każdym nowym sztormem,
obietnicy swej dotrzyma –
przed zalaniem miasta,
każdą falę powstrzyma…

ZAPROSZENIE
Zapraszam Cię dzisiaj,
do dźwięków świątyni.
Pozwól, że się przedstawię
– jestem Teatrem Muzycznym w Gdyni.
Usiądź w miękkim krześle,
a ja wnet dla Ciebie,
zagram i zaśpiewam,
byś poczuł się jak w niebie.
Niech twa dusza i serce
głośno się raduje.
Niech bogatym smakiem wrażeń,
dzisiaj się częstuje.
Ze mną przeżyj smutek.
Ze mną przeżyj szczęście.
U mnie nie zabraknie Ci emocji,
nigdy więcej.
A gdy na końcu wyjdziesz,
kiedy spektakl będzie skończony,
jeśli nigdy już nie wrócisz,
będę mocno zawiedzony.

WSPINACZKA NA KAMIENNĄ GÓRĘ
(dla Ciebie…)
Schodek po schodku,
idziemy do góry.
Tam, gdzie z samego szczytu,
widać niebo i chmury.
Krok po kroku,
jesteśmy coraz wyżej.
Trochę już zmęczeni,
przystańmy tu na dłużej…
Stopień po stopniu,
dłonie złączone.
A oczy nasze,
wciąż w siebie wpatrzone.
Minuta po minucie,
do przodu kierunek.
W pamięci tkwi ciągle,
gorący pocałunek
Chwila po chwili,
jesteśmy na szczycie.
Przed nami zaś widok,
jakiego nigdzie nie ujrzycie.
Bo nad miastem Gdynia,
słońce świeci nisko,
kryjąc ciepłym blaskiem,
praktycznie już wszystko.
I gdy dzień się skończy,
góra ta z kamienia,
pozostanie cichym świadkiem
miłości naszej narodzenia.

WODA I KAMIEŃ
Pierwsza, druga i trzecia…
– o gdyński bulwar
uderzają fale.
Czwarta, piąta i szósta…
– na plaży wywołując
zniszczenia niemałe.
Siódma, ósma i dziewiąta…
– głęboko do miasta
woda się nie wedrze.
Dziesiąta, jedenasta i dwunasta…
– bo kamienny bulwar
każdy jej atak odeprze.
Trzynasta, czternasta i piętnasta…
– bo takie zostało
powierzone mu zadanie.
Szesnasta, siedemnasta i osiemnasta…
– by strzec w czasie sztormu,
a w słońcu zapraszać na spacerowanie.
Marcin Kraska „Poetycki przewodnik po Gdyni”

MORSKA AKADEMIA
Zanim koło sterowe
żeglarz w dłonie chwyci.
Zanim syrena pokładowa
niczym lew zaryczy.
Zanim śruba okrętu
wzburzy spokojne morze.
Zanim kapitan kurs wyznaczy
na morskie rozdroże.
Zanim w białe żagle
północny wiatr zawieje.
Zanim na widok sztormu
marynarz się zaśmieje.
Zanim statek dobije
do portu obcej ziemi.
Wszystko zaczyna się
tutaj – w Akademii.

NABRZEŻE FRANCUSKIE
Gdy wody Bałtyku
są już miasta Gdyni bliskie,
na horyzoncie widoczne jest
Nabrzeże Francuskie.
Tutaj wpływa do portu
statek nasz dość spory.
Tak jak dawniej przypływał
legendarny Batory.
Na dziobie widzimy
jak port tonie w słońcu.
Za nami nasza podróż
dobiega już końcu.
I z jednej strony
jesteśmy mocno zmęczeni.
Z drugiej zaś pięknem
miejsca tego zachwyceni.
Marcin Kraska „Poetycki przewodnik po Gdyni”

STOCZNIA GDYNIA
Opuszczone hale,
puste doki,
samotne żurawie…
…taki widok,
mym oczom,
bliski nie jest wcale.
Kiedyś,
w miejscu tym,
rodziły się okręty…
…co się stało?
– fakt to dla mnie
wciąż niepojęty.
Jeszcze,
nie tak dawno,
istniała tu Stocznia….
…dzisiaj teren ten
to pusta
samotnia.
Nad tym wszystkim
co wtedy
dumą było Gdyni…
…teraz płaczą,
pochylone w smutku,
stoczniowe dźwigi.
Lecz każdy,
kto kiedykolwiek
związany był z tym miejscem…
…na zawsze zachowa
w pamięci wspomnienia
– te gorsze i te lepsze.

LATARNIA
Czy wiesz, że wśród
polskich latarni,
których światło,
morze bezpieczniejszym czyni,
jedna z nich,
dawno temu,
znajdowała się w Gdyni?
Wznosiła się dumnie,
ku niebu,
na brzegu Oksywia.
Każdy statek,
jej sygnał,
porą nocną odkrywał
Lecz pomimo,
że tak wielu,
jej swe życie zawdzięcza.
Dziś jej nie ma,
zniknęła,
w morskich falach zaklęta.
Za to, że w czasie
swej służby
nie zgasła ani razu.
Znalazła swe miejsce,
wśród zasłużonych,
na wojskowym cmentarzu.
I tak jak kiedyś,
swym światłem
statki ostrzegała.
Dzisiaj stoi by nim
zagubione dusze
żołnierzy przyciągała.

MORSKI STRAŻNIK
Stoi pośród morza,
niczym posępna wartownia.
Pamiętająca czasy wojenne,
stara torpedownia.
Kiedyś postrach statków,
dziś się im przygląda.
Niejeden ptak morski,
często tam zagląda.
Z roku na rok jakby
bardziej jej ubywa.
Choć wiele tajemnic
w swoim wnętrzu skrywa.
Morze w czasie sztormów
o jej mury bije.
Myśląc, że tym sposobem,
smutek wojny ukryje.
A my spacerujący
po Babich Dołach plaży,
pamiętając o przeszłości,
możemy o lepszym jutrze marzyć.
NIEDZIELNY SPACER
Tup, tup…
Słychać kroki
na Orłowskim molo…
Tup, tup…
Uśmiechnięte twarze
malują się wokoło…
Tup, tup…
Idą trzymając się
za dłonie zakochani…
Tup, tup…
Patrzą sobie w oczy
Głęboko jak zaczarowani…
Tup, tup…
Spaceruje mama, tata
i rodzina…
Tup, tup…
Ich mała córeczka
mewy karmić zaczyna…
Tup, tup…
Słonko pięknie i gorąco
świeci…
Tup, tup…
Na niedzielny spacer po molo
zaprasza dorosłych i dzieci…

KAMIENNY MALARZ
On siedzi spokojnie
i patrzy wciąż w dal,
w kamiennym spokoju,
przy szumie morskich fal.
Domem jest mu ławka,
na której siedzi sam.
W ręku pędzel i płótno,
nowy obraz powstanie tam.
Lecz na razie wciąż czeka,
poza jego zastygła – daleka…
Twarz kamienna oczami tęsknoty,
w kierunku otwartego morza ucieka.
Gdy dnia pewnego,
podczas spaceru porannego,
zastałem go tam zamyślonego
i jak zawsze nieruchomego…
…nie pytając o zgodę,
usiadłem na ławce obok niego
i spojrzałem w to samo miejsce,
gdzie patrzy wzrok jego.

Moim oczom ukazał się błękitny horyzont,
rozświetlony wschodem słońca
i chłodzony morską bryzą.
Wysoko w powietrzu tańczyła gdzieś mewa,
druga zaś na molo dla spacerowiczów morskie szanty śpiewa.
Widzę to wszystko dookoła i pytam się w duchu,
na co wciąż tak czekasz, mój Ty morski druchu.
Nie wiem czy to wiatr, czy on sam odpowiedział,
że od lat już kilku w tym Orłowskim miejscu przesiedział.
I całe jego piękno, które codziennie odkrywa,
na żadnym zwykłym płótnie pokazać się nie da.
Marcin Kraska „Poetycki przewodnik po Gdyni”

KSIĄDZ ZAWADZKI
Stoi w Orłowie,
pomnik z kamienia.
Wybór tego miejsca,
jest nie bez znaczenia.
Postać ta znana,
to Ksiądz Zawadzki,
który ukochał,
teren ten rybacki.
Kiedyś wiernych swoich,
na mszy przyjmował,
a po niej dzieci,
cukierkami częstował.
Tak właśnie przez Gdynian,
został zapamiętany.
I przez tych co go znali,
jest często wspominany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>