O WARSZTACIE PISARZA. ROZMOWA Z POETKĄ GABRIELĄ SZUBSTARSKĄ.

Chciałabym zapytać, czy można nazwać Pani poezję refleksyjną, osobistą?

G.Sz.: Po części tak

Dużo pojawia się w Pani poezji rzeczowników tj. droga, los, ścieżka, przemijanie. To takie ludzkie. To ma związek z Pani życiem?

Sz.: Nie można nigdy kojarzyć podmiotu lirycznego z autorem. Owszem, bywa, że w wierszu „przemycam” siebie, ale podmiot liryczny i autor to dwa niezależne byty. Jeśli znamy życiorys piszącego, można odnaleźć wiele odniesień, jednak nie zawsze.

 My teraz mamy taką możliwość, na spotkaniu, że zamiast domniemywać, co autor miał na myśli, możemy zapytać autora wprost.

 Sz.: Jest tyle interpretacji wiersza, ilu czytających. A kto powiedział, że ma być tak, jak wymyślił sobie kiedyś jakiś krytyk? Rozszerzam to na wszelkie słowo pisane, na klasyków również. Gdy słyszę czasami pytanie typu: „Co Mickiewicz miał na myśli?”, przepraszam za wyrażenie, ale robi mi się niedobrze. Tak, jak wspomniałam wyżej, tyle interpretacji, ilu czytających. Myślę, że i pisać należy w taki sposób, żeby każdy był w stanie odebrać słowa autora tak, jakby były skierowane do niego osobiście. Jak odczytamy- zależy od bagażu naszych doświadczeń.

Proszę powiedzieć, od kiedy Pani pisze?

Sz.: Prawie całe życie. Pierwsze próby podjęłam jeszcze w liceum, natomiast odważyłam się ujawnić swoje wiersze bardzo późno. Dopiero 1999 roku pokazałam je komuś ważnemu w literackim świecie , a mianowicie prof. Kazimierzowi Nowosielskiemu. Gdyby profesor powiedział mi wtedy, żebym nie wyjmowała ich z szuflady, schowałabym się w mysiej norce i nigdy stamtąd nie wyszła. Kiedy dzisiaj popatrzę na te swoje pierwsze wiersze, uśmiecham się z wyrozumiałością. Nie wyrzucam ich, przecież to moja droga, moja historia.

Powiedziała Pani, że jest jurorem w konkursach poetyckich. Czy trudno jest oceniać poezję? W poezji jest wielka dowolność. Mamy wiersz wolny, rymowany. Jakie są kryteria oceny poezji w takim konkursie?

 Sz.: Owszem, bywam jurorem. Wiersz musi mieć „to coś”. Mam własny system oceniania. Bywa, że na konkurs prześle swoje prace nawet sześćset osób. Zaczynam czytać. Zabiera to mnóstwo czasu. Dzielę wiersze na trzy rodzaje: do wyrzucenia, coś w nich jest i dobre. Przychodzi taki moment, że nagle poczuję „mrówki” przy kręgosłupie, że w trakcie czytania zapiera mi dech. Nie, nie ma znaczenia czy to wiersz rymowany, dzisiaj już niemodny, czy to wiersz wolny. Musi zachwycić. Każdy z jurorów przygotowuje własną listę wierszy zauważonych. Jeśli konkretny wiersz powtarza się u pozostałych jurorów, znaczy, że jest dobry. Nie lubię w poezji wulgaryzmów stosowanych jako tzw. „przerywniki”. Wulgaryzm uznaję tylko wtedy, gdy podkreśla autorską wypowiedź, gdy ma w tekście swoje głębokie uzasadnienie.

Jakie szanse na zaistnienie ma osoba, która zaczyna pisać?

Sz.: Tak, można zaistnieć. Najważniejsze, żeby się ujawnić. Można wtedy otrzymać swoją szansę. Wiem sama ile znaczy dobre słowo i pomoc. Ja szansę otrzymałam i teraz , w pewnym sensie , spłacam dług. Prowadzę w „Bibliotece Oliwskiej” warsztaty poetyckie. Może przychodzić kto chce, bez względu na wiek, na stopień zaawansowania w pisaniu. Wymieniamy się poglądami na pisanie, omawiamy teksty uczestników. Spotykamy się w pierwszy i trzeci czwartek każdego miesiąca, prócz wakacji.

Co Pani myśli o tym, że niektórzy sądzą, że młodzież nie sięga po poezję, nie czyta jej, bo jej nie rozumie?

Sz.: Ja tak nie uważam. Młodzież czyta. A odnośnie drugiej części pytania: nie lubiłam matematyki, a nie lubiłam, bo jej nie rozumiałam, więc przyjmuję do wiadomości, że ktoś może nie rozumieć poezji. Nie lubi się tego, czego się nie rozumie. Do wszystkiego potrzebne jest przygotowanie. Na przykład współczesnego malarstwa też można nie rozumieć, jeśli nie ma się wiedzy o symbolice, środkach wyrazu. Tak właśnie jest z częścią współczesnej poezji.

Jak wygląda technika pisarska?

 Sz.: Najpierw, wg mnie, należy zaznajomić się z wierszem sylabotonicznym, który jest rodzajem wiersza regularnego. To wiersz o równej liczbie sylab i identycznym układzie akcentów w poszczególnych wersach, posiada rymy. Można np. wziąć, wspomnianego na początku, Mickiewicza i poczytać strofki, wyklaskać rytm, postarać się naśladować. Jak już opanuje się zasady takiego wiersza i będzie się umiało napisać w tym stylu własny utwór, można wtedy wszystkie te zasady wyrzucić do kosza i zabrać się za wiersz wolny. Trzeba bardzo dużo czytać i wciąż doskonalić warsztat- w tym tkwi sedno.

A na czyjej twórczości się Pani wzoruje?

Sz.: Idę moją własną ścieżką. A kogo preferuję? Annę Achmatową, Osipa Mandelsztama, przepadam za Okudżawą. Dokonałam nawet przekładów jego niepublikowanych w języku polskim wierszy. Bardzo lubię Wisławę Szymborską, Adama Zagajewskiego, Halinę Poświatowską. I wielu, wielu innych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>